Ojciec Raymond Halter
marianista

Bóg mówi

«Orędzia pokoju i miłości Najświętszego Serca Jezusa», skierowane do Vassuli Ryden, dotarły do mnie dosyć wcześnie. Przyjaciele dostarczali mi je regularnie. Oni sami byli ich entuzjastami, nie opuszczali żadnego spotkania z Vassulą i opowiadali, co wiedzieli o jej poczynaniach i działaniach.
Na początku czytanie tych orędzi wiązało się z mieszaniną ciekawości i obawy. Wiele spraw rozbudzało moją ciekawość, zawierało aspekt egzotyczny. Była ona Greczynką wyznania prawosławnego. W żarliwych wyznaniach Jezusa skierowanych do Vassuli dostrzegałem pewne intymne, płomienne akcenty jak u wizjonera z Patmos. Wobec wszechobecności Ducha Świętego nie potrafiłem zapomnieć ognistego światła św. Serafima z Sarov.
Ale w szczególności przyciągnął mnie jej sposób nawrócenia. Przez męża została wciągnięta w środowisko pracowników wielkich międzynarodowych instytucji żyjących często za granicą, w wielkich miastach państw rozwijających się. Pan zrobił bardzo wiele, aby obudzić ją i uczynić świadomą chrześcijanką. W krótkim czasie wprowadził ją w życie mistyczne i przygotowywał do roli Swego posłańca. Ta droga nawrócenia interesowała mnie ogromnie. Prowadziłem w tym czasie rozmowy z innymi nawróconymi i pasjonowała mnie Boża pedagogia.
Równocześnie jednak nie mogłem pozbyć się pewnej obawy. Jako kapłan znałem postawę ostrożności, z jaką należy podchodzić do zjawisk mistycznych i objawień prywatnych. Nie chodzi o odrzucanie z góry, lecz o wierność zasadzie podanej przez św. Pawła: „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła” (1 Tes 5,19-22).
Spotkałem się już wielokrotnie z orędziami pochodzenia spirytystycznego. Medium przekazywało w transie natchnione słowa, które przypisywało jakiejś osobie ze Starożytności lub nawet Proboszczowi z Ars, św. Ignacemu lub papieżowi Janowi XXIII. Czytałem nawet, w celu rozeznania, ogromną Kosmologię Urancia wywołującą przez kilka lat ogromne przerażenie.
W chwili, gdy dotarło do mnie «Orędzie Pokoju i Miłości», rozszerzała się nowa moda spirytystyczna. Nazywa się ją dzisiaj channeling. Nazwa pochodzi od kanału telewizyjnego wybieranego, aby oglądać pożądany program. Człowiek łączy się więc z duchami wyższymi lub z istotami kosmicznymi, aby otrzymać ich pouczenia i instrukcje. Niektórzy utrzymują, że odebrali od samego Jezusa Chrystusa wykład dotyczący cudów, inni wchodzą rzekomo w dialog z Aniołami. Jeszcze inni porozumiewają się z istotami pozaziemskimi. Jednakże w tych pismach, które często posługują się słownictwem i pojęciami chrześcijańskimi, można zauważyć zadziwiającą mieszankę zwyczajów religii tradycyjnych, połączoną z praktykami właściwymi dla szamanizmu i pojęciami typowymi dla panteistycznych duchowości Wschodu. Chodzi więc o całkowity synkretyzm charakteryzujący gnozę. Ta zaś przedstawia się także jako nowa Ewangelia, nowa religia. New Age uważa, że jednoczy wszystkie religie i wyzwala sacrum z wszystkich ograniczających je dogmatów.
Wraz ze współczesną gnozą znaleźliśmy się w samym sercu walki pogaństwa z wiarą chrześcijańską. Ateizm poniósł klęskę w naszych czasach w swoich dwóch najbardziej niebezpiecznych formach: scientyzmu i materializmu dialektycznego. Ofensywa gnostycyzmu jest bardziej subtelna. Ona bowiem wypracowuje synkretyzm ‘kompatybilny’, syntezę bliską rytom chrześcijańskim i wartościom ewangelicznym. Gnoza rozszerzyła się dzisiaj przez mnóstwo grup ezoterycznych, prasę, wydawnictwa, masmedia. Myśliciele ezoteryczni wiedzą, że nie mogą nic uczynić Kościołowi, gdyż On utrzymuje w czystości depozyt wiary. Kiedy jednak chrześcijanie pozwolą się wciągnąć w różnego rodzaju mieszanki i błędy, szybko porzucają nieugiętość doktrynalną, przejawiają postawy, które nie mają nic ewangelicznego i zapominają o wymogach misyjnych ich powołania. Gnoza pracuje więc nad osłabieniem Kościoła, wsączając kompromitację i błąd w żyły chrześcijan.
Moja lapidarna analiza ukazuje, dlaczego na początku ujawniła się moja obawa. Doświadczenie duchowe Vassuli nie posiada żadnego podobieństwa do channellingu. Ten bowiem prowadzi do gnozy, do zamieszania, do kłamstwa, do zamętu. „Prawdziwe Życie w Bogu” wprowadza nas w samo serce wiary katolickiej.
Kościoły prawosławne mają wyostrzony zmysł Eucharystii i Komunii św. pod postaciami chleba i wina. Podobnie bardzo rozwinięta jest u nich duchowość trynitarna jak też Władza Chrystusa Zmartwychwstałego, Pantokratora. Zadziwiło mnie jednak odkrycie u osoby wyznania prawosławnego greckiego głębokiego kultu Najświętszego Serca Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi. Równocześnie uczyła się ona rozważania różańca i odmawiała go na każdym publicznym spotkaniu. Byłem również bardzo zdziwiony widząc, z jaką energią broni prymatu Piotra, jaką miłość okazuje Janowi Pawłowi II, wzywa pilnie do zjednoczenia się kościołów. Wezwanie to w niczym nie przypomina gnostyckiego wysiłku ustanowienia jakiegoś równoległego kościoła, rodzaju cool nadreligii dla ery Wodnika. Przeciwnie, odkrywa się ogromny szacunek do wielości, lecz przy równoczesnym ustawicznym zachowywaniu jedności w prawdzie i w miłości, pod przewodnictwem Piotra, w sprawowaniu jedynej ofiary. Według zamysłu Bożego Kościół ten ma być również głęboko maryjny. Tak więc żarliwa miłość do Eucharystii, charyzmat prymatu Piotra i duchowe macierzyństwo Maryi to fortyfikacje jedynego Kościoła Pana, które On sam przypomina nam poprzez pisma Vassuli.
Nasz Bóg nie jest niemym bożkiem. Bóg dzisiaj mówi. On się wypowiada, powołuje. Usiłuje spotkać ludzi, swoje dzieci, i prowadzić z nimi dialog. Mówi przez swoje Stworzenie. Mówi w sercu człowieka, który skupia się, aby słuchać. Jeśli myślimy, że Bóg milczy i że świat jest pusty, to tylko dlatego, iż nie ustawiliśmy naszego odbiornika na właściwą długość fali. Przecież Słowo Boże wypełnia kosmos.
Pismo św. mówi o wielu mężczyznach i kobietach, którzy doświadczyli Słowa Bożego, bo potrafili słuchać wewnętrznym uchem, wiarą serca: Mojżesz, Dawid, Eliasz, Maryja z Nazaretu. Ewangelie opisują zapał, z jakim Apostołowie i uczniowie słuchali Słowa Bożego. W Jezusie Bóg dał nam swoje własne Słowo. W Nim przekazał nam wszystko, czego koniecznie potrzebujemy, by właściwie postępować w życiu i rozwijać Jego Królestwo. Dlaczego miałby zaprzestać mówienia wraz z ostatnimi pismami apostolskimi? On powiedział nam: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Dlaczego Żyjący miałby milczeć? Przez proroka Joela wskazał nam znaki, na które możemy oczekiwać: „I wyleję potem Ducha mego na wszelkie ciało, a synowie wasi i córki wasze prorokować będą, starcy wasi będą śnili, a młodzieńcy wasi będą mieli widzenia. Nawet na niewolników i niewolnice wyleję Ducha mego w owych dniach” (Jl 3,1-2; por. Dz 2,17-18). Ileż objawień i orędzi, iluż świętych przypomina nam w historii Kościoła o ustawicznej obecności Pana, przemawiającej, bardzo bliskiej.
Moje wieloletnie doświadczenie jako kierownika duchowego ukazuje mi również, że Bóg bardzo często, na różne sposoby mówi do swoich dzieci. Im bardziej otwarte i pełne prostoty są serca, tym częściej Słowo Boże przychodzi z radą, napomnieniem, aby je poprowadzić, oświecić. Często w radości pozwalałem ogarnąć się modlitwą Jezusa: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie” (Łk 10,21). Cudowny przywilej pokory! Oczywiste, że jedni i drudzy potrzebują rozeznania Kościoła, by mieć pewność co do otrzymywanych treści. Rola kierownika duchowego w tej dziedzinie nie polega na gaszeniu proroctw, lecz na rozeznaniu, czy zgadzają się z Pismem św., czy są w harmonii z normalnymi drogami duchowymi, czy dynamizują dane osoby, wspólnoty i Kościół. Słowa proroctw nie przynoszą nowego ob¬jawienia, jednak pomagają w ciągłym aktualizowaniu Słowa Bożego i podtrzymują w postawie czuwania.
Ożywiające światło Słowa jest tak ważne dla wspólnoty chrześcijańskiej, gdyż ezoteryzm, wróżbiarstwo, spirytyzm usiłuje zarazić zwątpieniem i wprowadzić zamieszanie w ducha chrześcijaństwa, tak samo jak wobec wszystkich innych przejawów działania Ducha Świętego. New Age wymyśla różne rodzaje mieszanek, aby odciągnąć od prawdziwej wiary. Wierny swojemu sposobowi działania Przeciwnik małpuje drogi Boże. Jednakże jego gesty można szybko wychwycić. Wskazuje to na konieczność roztropnego kierownictwa na drogach duchowego życia.
Wiele tematów pasjonuje mnie w „Prawdziwym Życiu w Bogu”: Chrystus – duchowy kierownik, wezwanie do nawrócenia, trynitarny wymiar istnienia chrześcijańskiego, „my” zjednoczenia. Pragnąłbym zatrzymać się jedynie na chwilę na miłosnej intymności występującej między Bogiem i dziećmi Jego rodziny. Zaskakuje nas, od pierwszej strony, odkrycie czułości, słodyczy, delikatności tej oblubieńczej miłości między Jezusem a Vassulą. Jednak bardzo szybko Pan daje do zrozumienia czytelnikowi, że ta sama płomienna Miłość, pełna tej samej mocy i tego samego żaru kieruje się ku niemu, ku każdemu chrześcijaninowi. Narzuca się następująca prawda: Ja Jestem kocha nas do szaleństwa, Miłością konkretną, pełną cierpienia, towarzyszącą każdemu z Jego wezwań. On oczekuje w bólu swego Serca odwzajemnienia tej Miłości, zaufania, wierności. On nie znosi tego wszystkiego, co komercjalizuje odniesienie do Niego, co je funkcjonalizuje i racjonalizuje. Posłania Vassuli stanowią ogromną parabolę, w której Bóg woła o swoim pragnieniu, cierpieniu wobec obojętności i buntu ludzi. Wszędzie w centrum tej oblubieńczej i rozdartej miłości naszego Boga znajduje się krzyż.
Dzięki tym orędziom wchodzimy w nowe rozszerzenie kultu do Najświętszego Serca Jezusa. Po wielkich objawieniach Najświętszego Serca św. Gertrudzie i św. Małgorzacie Marii pierwsza połowa naszego stulecia usłyszała bolesne akcenty Miłosiernego Serca Jezusa. Siostra Faustyna Kowalska, polska zakonnica, ogłosiła epokę miłosierdzia koniecznego, by wyłamać żelazne bramy naszego pokolenia. Taki sam nurt płomiennej miłości Serca Jezusa do Ojca i do ludzi odnajdujemy w pismach Vassuli. Tutaj jednak Bóg nie czyni tego za pośrednictwem zakonnicy. Wypowiada się za pośrednictwem osoby świeckiej. Jest ona wyznania prawosławnego i nigdy nie słyszała o kulcie Najświętszego Serca. Kobieta ta należy do szerokiego świata, potrafi wyrażać się swobodnie w pięciu językach. Jej nawrócenie stanowi samo w sobie znak Jonasza dla jej czasów. Chrystus poszedł jej szukać w duchowej nicości, aby ją ukształtować swoimi własnymi rękoma i wprowadzić w ‘prawdziwe życie w Bogu’. W ten sposób czyni z niej swego świadka. Świadek to ten, kto zna z osobistego doświadczenia i bezpośrednio. Otóż On posyła swego świadka, aby głosił wszystkim naglącą potrzebę nawrócenia, oczyszczenia, bo Bóg chce zesłać na świat oczyszczający ogień. Równocześnie Vassula głosi z mocą pragnienie zesłania przez Boga na wszelkie stworzenie Ducha Miłości. Tak więc u schyłku wieku nienawiści i niespotykanej dotąd przemocy sam Pan przyrzeka swojemu ludowi, że za Jego sprawą nastaną czasy nowe, w których prawo Miłości i Ewangelia przekształci relacje ludzkie. Dla tych, którzy gorliwie walczą w sercu świata o nastanie Królestwa prawdy, pokoju, sprawiedliwości i Miłości, zapowiedź nowej ery Miłości otwiera nowe i bogate perspektywy. Czyż nie widzimy zresztą kilku jej promyków, jak przy rodzeniu się dziecka?
Ojciec Raymond Halter