Ks. Jan Podsiadło b. ojciec duchowny w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym w Katowicach i rekolekcjonista diecezjalny

Vassula a droga rozwoju duchowego

„...Działanie bowiem prawdziwie Boże ma tę właściwość,  że równocześnie uniża i podnosi duszę. Na tej drodze bowiem uniżać się znaczy podnosić się. «Każdy bowiem kto się wywyższa będzie poniżony,
a kto się uniża będzie wywyższony» (Łk 14,11).” św. Jan od Krzyża

Dziennik „Prawdziwe Życie w Bogu” to opowieść o spotkaniu Bożego miłosierdzia z grzesznym człowiekiem. Ta niezwykła lektura prowadzi do pytania, w jaki sposób Vassula Ryden przeszła od życiowej pustki i niewiary do zachwycenia się Bogiem. Aby na nie odpowiedzieć trzeba najpierw ukazać kilka podstawowych prawd o rozwoju życia duchowego człowieka. Zostaną one przedstawione w sposób skrótowy, a każdy, kto pragnie poszerzyć swoje wiadomości na ten temat, może skorzystać z podanej w przypisach literatury.
Znawcy życia duchowego, a wśród nich ks. Aleksander Żychliński, proponują skupienie uwagi na trzech etapach prowadzących do pełnego życia z Bogiem. Otrzymują one najczęściej następujące nazwy: droga oczyszczenia, droga oświecenia i droga zjednoczenia.
Droga oczyszczenia
Wysiłek, który czeka człowieka na pierwszym etapie, zmierza do oczyszczenia duszy z niepotrzebnej miłości własnej oraz ignorancji w zakresie wiary i moralności. Nie można także pominąć potrzeby wypracowania cnót, zwłaszcza pokory i miłości. Autor Naśladowania pisze: ‘Tyle postąpisz, ile sobie gwałtu zadasz, ile się przezwyciężysz.’
Na drodze oczyszczenia pierwszy stopień pokory to zupełne poddanie się prawu Bożemu tak dalece, by żadne trudności nie skłoniły nas do złamania przykazań Bożych. Św. Ignacy Loyola dopowiada, że pokora prowadzi człowieka do uświadomienia sobie prawdy o tym, że jest tylko stworzeniem. Pierwszy stopień miłości uświadamia potrzebę oddalania się od każdego grzechu i zwalczania pożądliwości. Sprawdzianem postępu w życiu duchowym jest modlitwa, na tym etapie szczególnie w formie rozmyślania. Staje się ona tym doskonalsza, im większa i doskonalsza jest miłość.
Louis Bouyer następująco charakteryzuje wznoszenie się duszy oczyszczanej na pierwszym etapie życia duchowego: „Pierwszy etap, jak wyraźnie wskazuje jego nazwa: droga oczyszczająca, cechuje przede wszystkim walka ze zwykłymi grzechami, z wadami, których pełne jest życie człowieka po upadku. To starcie z siłami grzechu od początku zamienia się w wysiłek podtrzymywany przez wiarę, aby wyzwolić się od nacisku, jaki wywiera na naszą słabą wolę duch zła za pośrednictwem świata i ciała. W miarę jednak, jak zarysowuje się zwycięstwo, jak człowiek się wyzwala, zaczynają się rozwijać cnoty.”
List Kongregacji Nauki Wiary O niektórych aspektach medytacji chrześcijańskiej, mówiąc o pierwszym etapie drogi duchowej, też wskazuje na powiązanie doskonalenia modlitwy z oczyszczeniem i udoskonaleniem moralnym człowieka. „Poszukiwanie Boga na modlitwie musi być poprzedzone i iść w parze z ascezą oraz oczyszczeniem z własnych grzechów i błędów, bowiem według słów Jezusa tylko ludzie 'czystego serca Boga oglądać będą’ (Mt 5,8). Ewangelia zmierza przede wszystkim do moralnego oczyszczenia, to jest do przywrócenia prawdy i miłości oraz – sięgając głębiej – do oczyszczenia ze wszystkich odruchów egoizmu, które przeszkadzają człowiekowi w rozpoznawaniu i przyjęciu woli Bożej w jej doskonałości” (18).
Odrywanie się od swojej woli, od egoistycznego pragnienia tego, co stworzone, stanowi konieczny element umożliwiający coraz pełniejsze, modlitewne przylgnięcie do Boga, ponieważ umożliwia doskonałe, całkowite zwrócenie się do Niego. „Niewątpliwie – czytamy we wspomnianym liście – modlitwa wymaga całkowitego skoncentrowania się na Bogu i wykluczenia, na ile to możliwe, spraw ziemskich, które nas przykuwają do własnego egoizmu. Św. Augustyn jest tu znakomitym mistrzem: jeśli chcesz znaleźć Boga – mówi – porzuć świat zewnętrzny i wejdź w siebie. Jednakże nie pozostań w sobie, ale przekrocz siebie, bowiem nie jesteś Bogiem: On jest głębszy i większy od ciebie” (19).
Droga oświecenia
Podstawowa prawda o rozwoju duchowym, o której nie wolno zapomnieć, brzmi: nikt bez szczególnej pomocy ze strony Boga nie potrafi osiągnąć całkowitej czystości duszy i przeprowadzić jej ze stanu oczyszczenia do oświecenia i początków kontemplacji. Bóg – jeśli chce – prowadzi duszę na tej drodze poprzez szczególne oczyszczenie. Św. Jan od Krzyża nazywa je ciemną nocą zmysłów. Dusza przeżywa wtedy stan wielkiej oschłości, zatraca możliwość rozmyślania (wykluczone jest posługiwanie się wyobraźnią, uczuciem, pamięcią, rozumem), nosi jednak w sobie ustawiczne pragnienie miłowania Boga i służenia Mu. To pragnienie wskazuje, że trudności na modlitwie nie wynikają z niedbalstwa, lenistwa, lecz z udzielonej przez Boga łaski oczyszczającej duszę.
Na drodze oświecenia miłość do Boga oraz pokora prowadzi duszę do obojętności na wszystkie rzeczy tego świata. Dusza woli żyć w ubóstwie i poniżeniu, aniżeli dopuścić się jednego grzechu powszedniego. Cnota miłości skłania duszę również do tego, aby pragnąć gorąco Boga i doskonałej służby Bożej przez doskonalenie innych cnót.
Modlitwę drugiego etapu rozwoju życia duchowego, drogi oświecenia, najlepiej charakteryzuje św. Teresa od Jezusa. Poucza ona, że dusza dzięki darowi umiejętności wznosi się bez przeszkody ku rzeczom wyższym i jasno widzi, co należy sądzić o rzeczach tego świata. „Wznosi się nad nie i jak rycerz, chroniąc się przed napaścią nieprzyjaciela, zamyka się w twierdzy, tak ona do twierdzy wnętrza swego ściąga zmysły swoje i z taką siłą odgradza je od rzeczy zewnętrznych, że oczy mimo woli się zamykają, aby nie patrzyły na nie, a tym jaśniejszy wzrok miały na oglądanie tego, czego zmysły nie widzą.” Jest to modlitwa skupienia.
List biskupów na temat medytacji chrześcijańskiej, opisując etap oświecenia, bardzo mocno wiąże go z łaską sakramentu chrztu i z działaniem w nas Osób Trójcy Świętej. „Na drodze chrześcijańskiego życia – czytamy we wspomnianym dokumencie – po etapie oczyszczenia następuje oświecenie przez miłość, którą Ojciec nam daje w Synu, i przez namaszczenie, które od Niego otrzymujemy w Duchu Świętym (por. 1 J 2,20). Od czasów chrześcijańskiej starożytności mówi się o ‘oświeceniu’ otrzymanym na chrzcie. Ono prowadzi wtajemniczonych w Boże tajemnice wiernych do poznania Chrystusa przez wiarę, która z kolei działa przez miłość. Co więcej, niektórzy pisarze kościelni wyraźnie mówią o oświeceniu otrzymanym na chrzcie jako o podstawie wzniosłego poznania Jezusa Chrystusa (por. Flp 3,8), określanego jako theoria, czyli kontemplacja. Przez łaskę chrztu świętego wierni są powołani do postępowania w znajomości tajemnic Bożych i do dawania o nich świadectwa dzięki głębokiemu, doświadczalnemu poznawaniu spraw duchowych.” (21)

Droga zjednoczenia
Jest ona całkowitym darem łaski Bożej. Duszę czeka tu jeszcze jedno bolesne oczyszczenie. Teologia nazywa je biernym oczyszczeniem ducha (nocą ducha). Opisanie jej przejawów jest jednym z najtrudniejszych zagadnień teologii mistycznej. Za Janem od Krzyża można powiedzieć, że dusza wydaje się tracić stopniowo wszystko, co posiadała z dóbr nadprzyrodzonych. Widzi przepaść rozciągającą się między własną nędzą a wielkością Boga. Jednocześnie przepełnia ją pragnienie Boga, którego miłuje ponad wszystko. Stan duszy wstrząsanej pokusami przeciw wierze, nadziei i miłości przypomina agonię.
Oczyszczenie dokonywane ręką Boga prowadzi duszę do szczytów pokory. Pragnie ona doskonale naśladować Jezusa – będąc jednocześnie całkowicie Jemu posłuszną. Jest to bezpośrednie przygotowanie do prawdziwej świętości. Ostateczne oczyszczenie miłości skłania duszę do umiłowania Boga dla Niego samego, bez względu na dobra, które człowiek od Niego otrzymuje.
W oczyszczeniu biernym ducha dusza zostaje pozbawiona wszelkich pociech duchowych. Powstaje w niej nienasycone pragnienie Boga, który wydaje się nieosiągalny – próba nocy ciemnej. Wtedy pojawia się dar mądrości Bożej. Dusza zostaje doprowadzona do kontemplacji mistycznej i modlitwy zjednoczenia. Św. Teresa opisuje ją w następujący sposób: „Przypatrzcie się tej duszy, którą Bóg, podnosząc do zjednoczenia z sobą, całkiem bezwładną uczynił, aby tym głębiej wpoić w nią prawdziwą mądrość. Nic ona nie widzi, nic nie słyszy, nic nie rozumie przez cały czas, gdy trwa to zjednoczenie, choć to zawsze czas krótki i jej daleko krótszy jeszcze się wydaje, niż jest w istocie. Za to Bóg sam tak głęboko przenika wnętrze tej duszy, że gdy wróci do siebie, żadną miarą o tym wątpić nie może, iż była w Bogu i Bóg w niej. I tak mocno ta prawda pozostaje w niej wyryta, że chociażby potem całe lata zostawała bez powtórnego otrzymania tej łaski, nie zdoła przecież o niej zapomnieć ani wątpić o jej rzeczywistości.”
Rozważając tajemnicę drogi zjednoczenia, nie można pominąć takich trudnych pojęć jak: zaręczyny duchowe, zaślubiny mistyczne czy małżeństwo mistyczne.
Zaślubiny mistyczne mogą oznaczać stopień doskonałości chrześcijańskiej, w którym istnieje pełna zgodność i podporządkowanie woli ludzkiej – najwyższej woli Boga. Oznaczają również wyjątkową łaskę udzielaną przez Boga duszom znajdującym się na szczytach życia mistycznego.” Małżeństwo duchowe poprzedzają, według św. Teresy i św. Jana od Krzyża, zaręczyny duchowe. Podstawą tego mistycznego zjednoczenia jest łaska chrztu św. Dusza może jednak, w trakcie swego stopniowego postępowania na drodze doskonałości, dostąpić łaski jakby drugich zaręczyn. „Zaślubiny Chrystusa z ochrzczonym zawierają wezwanie do zaślubin mistycznych, do zaślubin przez kontemplację mistyczną.” Te mistyczne zaślubiny można określić za ks. prof. Stanisławem Witkiem jako intymne zjednoczenie miłosne duszy z Bogiem, zakłócane jeszcze momentami nocy ducha. Dopiero pod wpływem nieustannej miłości Boga osoba ludzka wchodzi coraz głębiej w Jego tajemnice, aż staje przed stałą kontemplacją i zjednoczeniem z Synem Bożym. Jest to małżeństwo mistyczne.
Opisywane przez mistyków przeżycia zjednoczenia z Bogiem posiadają swój fundament w sakramentalnym zjednoczeniu człowieka z Trójcą Świętą. Są one wyjątkową łaską doświadczenia na ziemi tej jedności, którą tworzy Bóg z nami przez chrzest i Eucharystię. Zwraca na to uwagę cytowany już list o medytacji chrześcijańskiej: „W końcu, jeśli Bóg tego zechce, modlący się chrześcijanin może osiągnąć szczególne doświadczenie zjednoczenia. Obiektywny początek owego zjednoczenia chrześcijanina z Bogiem stanowią sakramenty, przede wszystkim chrzest i Eucharystia. Poprzez sakramenty i dzięki specjalnej łasce Ducha, modlący może być wezwany do tego szczególnego rodzaju zjednoczenia z Bogiem, które w chrześcijaństwie określane jest jako mistyczne.” (22)
To zjednoczenie, jak podkreśla list, nie może być nigdy uważane za wynik samego tylko ludzkiego działania lub stosowania jakiejś techniki medytacyjnej. „Oczywiście, chrześcijaninowi są potrzebne okresy samotności, aby się skupić i w obecności Boga odnaleźć swoją drogę. Ale jako stworzenie, które wie, że jest bezpieczne tylko dzięki łasce, sposób, w jaki zbliża się on do Boga, nie opiera się na jakiejkolwiek technice w ścisłym sensie tego słowa. Byłoby to sprzeczne z duchem dziecięctwa, wymaganym przez Ewangelię. Prawdziwa chrześcijańska mistyka nie ma nic wspólnego z techniką: zawsze jest darem Bożym, którego ten, który go otrzymuje, czuje się niegodny.” (23)
Mówiąc o zjednoczeniu człowieka z Bogiem, list o medytacji chrześcijańskiej akcentuje, że jedność ta nigdy nie doprowadzi do zaniku, do unicestwienia ludzkiego ‘ja’. „Aby się zbliżyć do owej tajemnicy zjednoczenia z Bogiem, którą Ojcowie greccy nazywali przebóstwieniem człowieka i aby dobrze zrozumieć, w jaki sposób to się dokonuje, należy przede wszystkim pamiętać o tym, że człowiek w swej istocie jest stworzeniem i stworzeniem pozostanie na wieki, nigdy więc nie będzie możliwe wchłonięcie ludzkiego ‘ja’ przez ‘Ja’ Boskie, nawet w najwyższych stanach łaski.” (14)
Kiedy mówimy o drodze oczyszczającej, oświecającej i zjednoczenia, należy pamiętać, że te trzy drogi życia duchowego w praktyce najczęściej nie oznaczają jakichś wyraźnie występujących po sobie okresów, ściśle określonych co do czasu trwania, przemijających bezpowrotnie jeden po drugim. Louis Bouyer słusznie zaznacza, że „nie należy zbyt sztywno traktować rozróżnienia trzech kolejnych dróg. Z jednej strony, wszyscy autorzy zgodni są co do tego, że na ziemi nie ma tak wysokiego szczytu życia duchowego, z którego człowiek nie mógłby spaść, a z drugiej strony wiadomo, że w pewnych wypadkach, bardziej czy mniej wyjątkowych, Bóg może niewątpliwie podnieść duszę bez wyraźnego przejścia od stanu grzechu do bardzo wysokiej świętości... Prawdę mówiąc rozróżnienie, o którym mówimy, dotyczy raczej aspektów życia duchowego, dominujących w takiej czy innej fazie jego rozwoju niż odrębnych form, które wyraźnie po sobie następują.”
Rozważając drogę rozwoju duchowego warto jeszcze przypomnieć jedną podstawową prawdę: każda „chrześcijańska modlitwa kontemplacyjna prowadzi do miłości bliźniego, do działania i do cierpienia i właśnie w ten sposób najbardziej przybliża do Boga” (13). Znaczy to, że tam dokonuje się prawdziwy rozwój duchowy, gdzie kontemplacja, aktywna miłość, różne formy wyrzeczenia się i cierpienia stanowią harmonijną całość.
Wszystkie te uwagi nie roszczą sobie prawa do pełnego przedstawienia rozwoju duchowego. Byłoby zresztą niemożliwe podsumować na kilku stronach doświadczenia i przemyślenia mistyków oraz teologów żyjących w Kościele od Jego początków do dzisiaj. Jest to jedynie próba ustalenia pewnych punktów przybliżających wielką tajemnicę wzrostu duchowego człowieka.
Jak w świetle poczynionych uwag można odczytać różne doświadczenia duchowe Vassuli Ryden, zwłaszcza te, które prowadzą ją do odnowy życia i przyjaźni z Bogiem? Oto niektóre cytaty z jej dziennika duchowego przedstawione bez komentarza, a zachęcające tym samym Czytelnika do własnych przemyśleń.
*
Panie, Ty jesteś Wszystkim, a ja jestem niczym. Ty jesteś cudownie Wielki, czymże więc są moje uwielbienia dla ciebie, Święty Świętych? Nikt dosyć Cię nie wychwali. (4.12.90)
*
– Nie, nie, Vassulo, ty nie zasłużyłaś na żaden z Moich Darów. W istocie miałem w Mojej Ręce oddające Mi cześć sługi, wypowiadające Moje Imię jedynie w świętości, błogosławiące Mnie bez przerwy, uwielbiające z całego serca Najświętszą Trójcę, a jednak to ciebie zawołało Moje Serce – Przepaść Miłości. Piętrzyłaś w Moim Sercu strapienie za strapieniem, zdradę za zdradą. Walczyłaś przeciw Mnie, małe wątłe stworzenie... Ale Ja wiedziałem, że twoje serce nie jest sercem podzielonym i że kiedy raz zdobędę twoje serce, ono stanie się całkowicie Moim. Narzędzie swej epoki, walczyłaś przeciw Mnie, ale powaliłem cię w walce (...). (22.12.90)
*
Jestem grzesznicą bardziej zdolną do grzechu niż do czynienia dobra. (23.07.91)
*
– Vassulo Mojego Najświętszego Serca, spraw Mi radość i pozwól Mojemu Duchowi przeniknąć do najgłębszej, wewnętrznej komnaty twojej duszy. Pozwól Mojemu Duchowi oddychać i mieszkać w głębinach twej duszy. Daj Mi swobodę w niszczeniu wszystkich nieczystości i niedoskonałości, które Mi się przeciwstawiają. Moja Vassulo, chociaż twoja dusza będzie miotać się jak w ogniu – za każdym razem, kiedy podniosę Moją Rękę, aby zniszczyć wszystko to, co jeszcze cię zniewala – nie bój się, nie uciekaj z przerażeniem. Pozwól Mi wyrwać z twojej duszy wszystkie słabości. Wejdę w ciebie jak burza, aby urzeczywistnić postanowienie Mojego Serca. To będzie twoje przygotowanie do naszego doskonałego zjednoczenia. (...) Abym cię mógł przygotować do tego doskonałego zjednoczenia, muszę cię o czyścić i przyozdobić twoją duszę. Będę musiał napiąć Mój łuk i uczynić cię celem Moich strzał. O, czegóż nie uczyniłbym dla ciebie! Nie, to nie dokona się bez ran i udręk, lecz nie odrzucaj wtedy Najświętszego. Pozwól Mojemu Duchowi wzrastać w tobie, a Mojemu Boskiemu Ogniowi zahuczeć w twojej duszy. Zostaniesz roztopiona przez działanie Mojego Boskiego Ognia. Nie uskarżaj się wtedy, gdy przyjdę do ciebie jak młot kruszący twoje niedoskonałości. Nie pytaj twojego Najświętszego: ‘Co On czyni?’ Znajduję się na drodze do wewnętrznej komnaty, Mojej siedziby, a twarde bloki skalne nie przeszkodzą Mi w posuwaniu się naprzód. Wysadzę je wszystkie w powietrze burzą. Zniszczę tych rywali. (20.01.92)
*
Czy nie słyszałaś, jak przez cierpienie prowadzi On (Jahwe) dusze do doskonałości i że cierpienie stanowi część waszego kształtowania? Tak więc bądź cierpliwa, córko, bądź również hojna i nie drżyj ani nie uskarżaj się na nic. Nie ustań w pracy. Idź śladami Mojej Krwi, które pozostawiłem za Sobą na Wieczność. Ci, którzy idą po tych śladach, wejdą do Mojego Królestwa. (20.01.92)
*
Spraw, Panie, by wszystko, co mówisz, wykonało się. Zniż moją głowę, uniż mnie i ucisz mój głos. Nie chcę pokazywać się z pustymi rękoma w Twojej Obecności. Nie, nie chcę znajdować się w Twojej Obecności z pustymi rękoma. A te ludzkie myśli, które moja natura uważa za właściwe, wyrwij i spal je wszystkie. (26.09.91)
*
Zjednocz mnie z Twoim Sercem. Kiedy chodzę, niech Twoje Światło będzie moim Przewodnikiem. Kiedy odpoczywam, niech Twój Duch czuwa nade mną, kiedy zaś budzę się, spraw, by mój duch mówił do Twego Ducha. Pozwól, bym reagowała jak Ty i bym Ci okazywała miłość. Spraw, abym ze spragnionym sercem szukała Ciebie i wypełniała dla Ciebie wszystko, co Ci ślubowałam. (25.10.91)
*
W niepokoju mojego ducha modlę się do Ciebie, by Cię zapytać: Gdzie są te Oczy, tak mnie kochające? Gdzie Moje Mieszkanie: Twoje Najświętsze Serce? Jak to się dzieje, że nie mogę usłyszeć Twego Głosu ani odczuć Twojej Obecności? Czyżbym utraciła Twoją Przyjaźń z powodu mojej niewrażliwości? Czyżbym utraciła Twoją Obecność, o Święty Świętych? (25.11.91)
*
Przez cały dzień wzdycham za Tobą, mój Jahwe. Nie mogę nigdy zapomnieć Twojej Miłości, którą mi okazałeś. Mój Jahwe, pamiętać będę o Twoim wdzięku przez całe życie. Każdego dnia usycham z miłości do Ciebie, mój Jahwe, i nie chcę już dłużej wiązać się z tym światem, który Cię rani, a wiem, że jestem jedną z pierwszych mogących Cię zranić... (23.09.91)
*
Mój Panie, w moim sercu jesteś tylko Ty. (...) Wylewając na mnie błogosławieństwo za błogosławieństwem, zdobyłeś moje serce. Czy jednak teraz czynię już Twoją Wolę? Czy jestem blisko Ciebie, by za Tobą podążać? Czy śpieszę na pomoc bliźniemu, kiedy tylko mogę? Czy wypełniam Twe Przykazania? Czy zyskuję zawsze Twoją przychylność? (13.10.91)
*
Jahwe, kocham Cię. Jahwe, adoruję Cię. Jahwe, moja Niebieska Miłości, wiem, że jesteś ze mną. Jahwe, mój Ojcze, mój Abba, powiedz Twemu tak Umiłowanemu Synowi, że moje serce żyje tylko dla Niego; powiedz Mu, że jest Powietrzem, którym oddycham, że jest moim Życiem. Powiedz Mu, że ze względu na miłość do Niego mój głos będzie brzmiał tak głośno, jak zdołam, aby ogłosić Jego pragnienia i Jego Żarliwą Miłość do nas. Powiedz Mu, Ojcze, że nic ani nikt nie ugasi nigdy tej miłości, którą do Niego żywię. Powiedz Mu, że jest moim Uśmiechem, moją Radością i moją Nadzieją. Powiedz mojemu Odkupicielowi, jak tęsknię za Nim i jak, we dnie i w nocy, umieram z miłości do Niego. (13.11.91)
*
– Boże! Ile zadajesz mi cierpienia z powodu Swojej Miłości! Ile zadajesz mi cierpienia z powodu pragnienia Ciebie!
– Moja córko, czy chciałabyś żyć w Moich Ranach?
– Chcę wszystkiego, czego Ty pragniesz dla mnie.
– Zatem przyoblekę cię w świętość. Uczynię cię silną w miłości do Mnie, aby ona trwała na zawsze. Chociaż daleko ci jeszcze do doskonałości, pragnę uczynić cię doskonałą. Uformowałem cię w ten szczególny sposób, abyś zaświadczyła o Prawdzie i uwielbiła Mnie. (...) Niech nie męczy cię rozmyślanie i pisanie. Nie powinnaś czuć się osierocona: Ja jestem z tobą u twego boku, na tym wygnaniu. Kochaj Mnie, uwielbiaj Mnie i żyj dla Mnie, twojego Pana. Pozostaw Mi wolność i pozwól Mi ogarnąć cię Moją Nieskończoną Miłością. (...)
– Prosiłeś mnie, abym została niewolnicą Twojej Miłości. Ponieważ nie jestem godna, aby być Twoją niewolnicą, niewolnicą Boga, poprowadź mnie do Twojego oczyszczającego ognia i oczyść mnie, mój Królu, jak oczyszcza się złoto, abym była zdolna uwielbiać Cię, bo popełniam jedynie grzech za grzechem. Panie, pozwól z litości, aby w mojej ciemności zabłysło Twoje Światło. Poucz mnie, jak być ofiarą Twojego Serca i jak objąć Twój Krzyż z żarliwością, a nie z zakłopotaniem, kiedy jestem na drodze na Kalwarię. Ta droga prowadzi do szczęścia, to bowiem jest Droga Świętości, którą Ty poszedłeś pierwszy jako Ofiara Doskonała. Nieustannie grzeszę, Ty jednak nie karzesz mnie tak, jak zasługuję na to z powodu moich błędów. Bez przerwy mnie oszczędzasz i pozwalasz Twojemu Światłu być we mnie. To dlatego wiem, że Bóg jest u mego boku. (10.12.90)
*
Łaski! Potrzebujemy łaski, aby powrócić do Ciebie tak jak ja. Nic nie wiedziałam o Tobie ani o tym, jak bardzo Cię obrażałam, mój Panie, aż do chwili, kiedy Ty przyszedłeś do mnie przez Łaskę. (6.08.91)
*
Małe dzieci, bądźcie wytrwałe w przystępowaniu do spowiedzi, abyście mogły przychodzić przyjmować Mnie w Świętej Eucharystii tak często, jak możecie. Pośćcie dwa razy w tygodniu o chlebie i wodzie, aby podjąć ofiarę i wynagradzać. Nie patrzcie ani na lewo, ani na prawo, patrzcie przed siebie, tam, gdzie Ja Jestem. Dokądkolwiek Ja pójdę, chodźcie za Mną; gdzie Ja żyję, tam i wy również żyć będziecie. To są, Moi umiłowani, Moje zasady.
Moje Słowo powinno być przyswajane jak wasz codzienny pokarm. Ono jest waszym Niebieskim Chlebem, ono jest waszym Życiem. Przychodźcie do Mnie często, poświęcając się Mojemu Najświętszemu Sercu, a Ja obdarzę was Moim Tchnieniem, czyniąc was Moimi, abyście zanieśli Moje Słowo na cztery strony świata. Pamiętajcie: niech Moje Myśli staną się waszymi myślami, a Moje Pragnienia – waszymi pragnieniami. Naśladujcie Mnie. (2.8.91)
*
Miałam nadzieję, że nie będę musiała więcej jeździć do różnych krajów, aby tam być i dawać świadectwo. Miałam nadzieję, że mój Ojciec zaakceptuje moje pragnienie pozostania w domu, medytowania, kochania Go, spotykania się przez pisanie, spotykanie Jezusa w Eucharystii św. i że uniknę tłumów. (23.09.91)
* * *
Nie oceniając ani tym bardziej nie kanonizując autorki można stwierdzić, że uchwycone – już na podstawie tych kilku cytatów – przejawy jej życia duchowego wydają się wskazywać na ciągły rozwój i głębokie doświadczenie Boga. Nie ma potrzeby określania stopnia zaawansowania na drodze duchowej, tym bardziej że – jak wspomniano – są one jedynie aspektami życia duchowego. Jednak przytoczone teksty chyba zachęcą Czytelnika do poważnego zastanowienia się nad tajemnicą spotkania Boga z człowiekiem także w odniesieniu do siebie samego. Mogą być również pewną propozycją i przewodnikiem w pracy duchowej, nadając pełniejszy blask zdaniu: „Wielu będzie Mnie prosić o znak potwierdzający, że to orędzie pochodzi rzeczywiście ode Mnie, ale znakiem udzielonym przeze Mnie jesteś ty...” (30.01.87). ‘Ty’ skierowane jest do każdego z nas.