J. E. Joao Evangelista Terra biskup pomocniczy Brazylii

Fragment homilii wygłoszonej podczas spotkania z Vassulą w październiku 1997 roku

Charyzmat dla naszego uświęcenia

Chciałbym wypowiedzieć słowa podziękowania jako biskup, z powodu radości, jakiej dostarczyła nam obecność Vassuli tu, w Brazylii. To z pewnością nadzwyczajna łaska.
Wszyscy przeżywamy w tym tygodniu wizytę Papieża w Rio de Janeiro. To więcej warte niż wiele misji świętych. Na spotkaniu z nim było dwa miliony osób. Istotnie działała przemieniająca łaska i my, którzyśmy stamtąd powrócili, doznaliśmy autentycznej przemiany.
Papież zachęcał nas, byśmy przez te trzy obecne lata przygotowali się na Trzecie Tysiąclecie. Obecnie kończymy pierwszy rok przygotowania. W tym roku rozważamy postać Jezusa Chrystusa, cnotę teologalną wiary i sakrament chrztu św. Papież wzywa nas teraz do rozmyślania nad tajemnicą Ducha Świętego, od początku nowego roku kościelnego, który w całości jest Jemu poświęcony. Rok 1998 będzie więc rokiem odnowy w Duchu, rokiem wypełnionym Duchem Świętym; rozważaniem tajemnicy bierzmowania, cnoty teologalnej nadziei i wzoru nadziei – Maryi.
Rok 1999 – adwent wielkiego zbliżającego się Jubileuszu jest w całości poświęcony Bogu Ojcu. Słyszymy jak Vassula, z wielką czułością mówi, nazywając Boga „Tatusiem”. Tak samo, jak z wielką śmiałością czynił Jezus. Wszyscy są więc zachęceni, by w tym ostatnim roku rozmyślać nad Osobą Ojca, nad cnotą teologalną miłości, nad Ojcem jako źródłem Miłości oraz nad sakramentem Pojednania. Widzimy, że Maryja jest wzorem miłości, jest Matką czułej Miłości.
W zeszłym roku odbył się specjalny kongres w Jerozolimie. Uczestniczyło w nim stu rabinów, pięciuset biskupów katolickich i prawosławnych oraz dwunastu kardynałów. Po powrocie rozmawiałem z Papieżem. Był nastawiony entuzjastycznie. Papież to nasza wielka nadzieja. On intensywnie przygotowuje się do spotkania chrześcijan i religii monoteistycznych w roku 2000. Ma odbyć się wtedy wielki Kongres na górze Synaj, który zgromadzi żydów, chrześcijan i muzułmanów. Nadzieja, marzenia Papieża! Ten Papież to święty! Jego marzenie jest istotnie natchnione przez Boga: wielkie zgromadzenie w Jerozolimie wszystkich religii chrześcijańskich. On sam zajmuje się bardzo Kościołem prawosławnym, kościołami ewangelickimi, wielkimi Kościołami! W nadziei, że urzeczywistni się modlitwa Jezusa Chrystusa: żeby było jedno serce, jedna owczarnia, jeden pasterz.
I taka jest misja Vassuli. Jej misja także streszcza się w tym: myślcie i przygotowujcie się do roku 2000. Jezus prosił: «Proszę, aby wszyscy byli jedno... Chcę, aby byli ze Mną... Niech stanowią doskonałą jedność...» (...) Chrystus mówi: „chcę”; „niech stanowią”, czy to brak wychowania, że tak się tego domaga? Nie, On wie czego chce Ojciec; wie, że Jego własna wola, żeby była jedna owczarnia i jeden pasterz to wola Ojca. Taka jest modlitwa Chrystusa.
Tysiąclecie od roku 1000 do 2000 było tysiącem lat doświadczeń, podziału Kościoła. Niechże to trzecie tysiąclecie będzie Tysiącleciem Jedności.
Bóg wysyła do nas osobę obdarzoną szczególnym charyzmatem: Vassulę. Znam Vassulę od pięciu lat, od dnia, kiedy spotkałem ją w Recife. Mówię trochę w jej ojczystym języku. Studiowałem języki orientalne, w Egipcie, pozdrowiłem ją więc po arabsku i ona grzecznie mi odpowiedziała.
A jaką radością była ta Msza święta... Nie wiem, czy ona to sobie przypomina: w szkole żeńskiej, w gimnazjum wypełnionym po brzegi. Kiedy zacząłem czytać Ewangelię z dnia i wypowiedziałem słowa Jezusa: „Milcz i wyjdź z niego!” (Mk 1,25) nagle jakiś opętany na sali zawył głośno: „Nie chcę wyjść! Nie chcę wyjść!” Tysiące osób, które tam przybyły, zostały jakby sparaliżowane. Zamilkłem i zachowałem spokój, nie chciałem dyskutować z szatanem. Zaczęliśmy odmawiać Ojcze nasz i nagle wszyscy zamilkli: opętany usiłował rzucić się z III piętra. Pięć osób musiało go trzymać. Po zakończeniu Mszy św. człowiek ten przyszedł przeprosić Vassulę: „Nie wiem, co się dziś stało”. Następnie opowiedział: „Kiedy się urodziłem, mój ojciec poświęcił mnie szatanowi. Moje życie było piekłem. Moją jedyną nadzieją było to, że pani położy mi ręce na głowie.”
Ukląkł, przemieniony, to było wspaniałe!
Nasz wielki przyjaciel, biskup Formozy Wiktor mawiał: „Kiedy Vassula się zjawia, wtedy szatan też zajmuje pozycje. W zeszłym roku, pamiętacie, tuż przed rozpoczęciem spotkania, zgasły wszystkie światła.”
W tym roku mieliśmy spotkanie Konferencji Episkopatu z Papieżem. Zapytałem tam o Vassulę, na co kardynał Ratzinger odpowiedział: „Otrzymałem w tej sprawie górę listów od kardynałów...”.
Ta anonimowa Notyfikacja była intrygą jego sekretarza. Kardynał rozmawiał po włosku, zaś biskup Wiktor zadał mu pytanie po niemiecku: „W takim razie, kardynale, mam całkowicie zmienić postawę?” „Proszę postępować, jak dotąd – odpowiedział kardynał w obecności nas wszystkich – jednak bądźcie ostrożni, w końcu to po owocach się poznaje...” Potem kardynał zapytał: „Czy w tym ruchu badano jakie są owoce? Ile jest przemian, ile nawróceń...? To po owocach poznaje się drzewo.”
Dziś przybyliście tutaj licznie. Dlaczego tu przyszliście? Dlaczego? Bo usłyszeliście zachętę? Bo mieliście okazję? Nie wiem... ale myślę, że powodem naszego przybycia tutaj jest to, że Ktoś nas tu przyciągnął. „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec” (J 6,44) – powiedział Jezus. Zostaliście pociągnięci przez Kogoś, kto pierwszy was umiłował. Ktoś nas tu przyciągnął, abyśmy posłuchali słów światłości, słów zbawienia. Rozumiecie? Powinniście się cieszyć: wy macie szczęście, w jakiś sposób należycie do elity tej diecezji. Przyszli tu ci, których przyciągnął Ojciec. Widzicie więc, co oznacza obecność osoby posiadającej charyzmat? Charyzmat nie jest łaską dla osobistego uświęcenia tego, kto go otrzymał. Nie. On nie oznacza, że Vassula jest bardziej święta od was. To łaska dana dla uświęcenia innych. I my powinniśmy być bardzo wdzięczni, bo ta łaska nas uświęca, zbliża nas do Jezusa, przygotowuje nas na III Tysiąclecie.
Vassulo, chcę wypowiedzieć moją wielką radość. Naprawdę jesteśmy szczęśliwi z twego przybycia. To obecność łaski, światła, słońca. Dziękuję, Vassulo!